CYTAT(corigator @ nie, 16 lis 2008 - 18:28)

Ja używam wędek DAGA ExxPure, ale widziałem wiele kijków, które doskonale sprawdzają się w na wodach norwskich. Łowię przede wszystkim na pilkera, delikatnie prowokując rybę do brania, choć muszę przyznać, że są dni kiedy najlepiej reagują one na agresywnie prowadzone przynęty. Czasami zamiast pilkera posyłam na dno żywca. Czerniaki, około 0,5kg, to doskonała przynęta na duże dorsze. W tym roku nie zabrałem do Norwegii spiningu i mocno tego żałowałem. Miejscowi z siatek ustawionych blisko brzegu wyciągali białe łososie - tak je nazywali - takie do 18 kg. Dostaliśmy jednego i po sprawieniu okazało się, że mają żołądek wypchany małymi tobiaszami lub rybami do nich podobnymi. W przyszłm roku już tego błędu nie popełnię. Mieć taką rybkę na haku, to by było coś.
Tak z innej beczki, widzę, że Norwegia kolegę pochłonęła bez reszty, no i wcale się nie dziwię.
Niestety u mnie nie jest aż tak sielsko jak w okolicach Nordkapp, Lofoten, czy Hammerfest, lecz i tutaj można połowić.
Z uwagi na to, że mieszkam tu cały rok, wnikliwie obserwuję oddziaływanie pgody i pływów na zachowanie ryb.
Niestety ryba morska jest całkowicie nieprzewidywalna.
Oczywiste jest jedynie to, że w czasie odpływu, lub bezpośrednio przed nim (w czasie najwyższego stanu wody) złowienie rybki jest w zasadzie niemożliwe. Dużo łatwiej o rybę w czasie gdy przypływ się zaczyna.
Oczywiście, sprawa ma się do obserwacji samego fiordu.
Szczerze mówiąc nie mam doświadczenia w obserwacji samego morza, z uwagi na to, że mam do niego za daleko i nie bywam często.
za to nad fiordem w zasadzie codziennie.
Pozdrawiam.